Nawożenie róż
Każda gleba, nawet ta, która marzy o tytule Najlepsza Gleba Roku, po pewnym czasie wyczerpuje swoje zapasy odżywcze. Dlatego warto pomóc naszym roślinom, dostarczając mikro- i makroelementy. Rośliny, tak jak my po ciężkim tygodniu, zasługują na porządną dawkę odżywienia!

Nawozy organiczne
Nawozy organiczne można stosować przez cały sezon wegetacyjny. Zawierają one związki naturalne, które w swoim składzie różnią się od nawozów mineralnych, co oznacza, że ryzyko przenawożenia jest minimalne. Najlepsze nawozy organiczne to humus, kompost i obornik – trzy muszkieterki ogrodnictwa!
Humus
To nawóz pochodzenia roślinnego, bogaty w próchnicę i łatwo przyswajalny przez rośliny. Można go stosować zarówno do róż w dawce 40-70 g na krzak, jak i do roślin balkonowych oraz pomidorów 40-60 g, a nawet drzewek owocowych 200-400 g/m². Niezła mieszanka! Należy go wymieszać z podłożem i rozsypać wokół roślin, niczym pizza z ulubionymi składnikami.
Kompost
Stosuje się go podobnie jak obornik, mieszając z wierzchnią warstwą gleby. Kompost jest idealny do kopczykowania róż przed zimą. A jeśli zima będzie wyjątkowo surowa, można go dodatkowo obłożyć stroiszem świerkowym – bo w końcu kto nie lubi czuć się jak w ciepłym kocyku?
Obornik
Nawożenie obornikiem można stosować przez cały sezon, ale tylko po upewnieniu się, że jest on przekompostowany – nie chcemy, żeby nasze rośliny poczuły się jak na nieprzyjemnej imprezie. To cenne źródło próchnicy i przyswajalnych składników odżywczych. Najlepiej zastosować go jesienią i przekopać razem z glebą do róż, na której dopiero będą posadzone rośliny – bo przecież im lepiej przygotujemy grunt, tym więcej róż będziemy mieć na Instagramie!

Nawozy mineralne
W przypadku róż zaczynamy je stosować dopiero rok od posadzenia. Dzięki temu roślina wytworzy silniejszy system korzeniowy – coś jak budowanie solidnego fundamentu pod dom, który przetrwa nawet największą burzę. To małe utrudnienie sprawi, że krzew będzie odporniejszy i silniejszy, niczym gladiator gotowy do walki.
Nawożenie róż wiosną
Wiosenne nawożenie zaczyna się od zastosowania nawozu mineralnego, który pobudza rośliny do wzrostu (ach, ten azot!). Można go albo podlewać, albo rozsypywać granulki wokół krzaków. Warto wybrać nawóz o długotrwałym działaniu – to jak zakup karnetu na siłownię, który działa przez kilka miesięcy. Dzięki odpowiedniej mieszance pierwiastków, nawozy są dostosowane do potrzeb roślin, wszystko tak przemyślane, że nawet szef kuchni by się uśmiechnął. Nawożenie zaczynamy już wczesną wiosną, na przełomie marca i kwietnia, po wykonaniu prac porządkowych wokół krzewów róż – no bo przecież każdy porządek w ogrodzie zaczyna się od zamietania wiechciem po kątach.
Letnie nawożenie róż
Kolejne nawożenie przypada w czerwcu po kwitnieniu. Krzewy po takich emocjach są zmęczone i potrzebują pomocy – to jak wyczerpanie po całodniowej imprezie. Ostatnie letnie nawożenie warto wykonać nie później niż w połowie lipca, żeby nasze róże nie myślały o urlopie, zanim jeszcze się zacznie.
Do kiedy nawozimy róże?
Od sierpnia do września sięgamy po nawozy bogate w fosfor i potas, przygotowując rośliny do zimy. Nawozy jesienne pomagają drewnieć pędom, aby były gotowe na mrozy niczym dobre wino, które zyskuje na wartości. Po zastosowaniu nawozu, przysypujemy go lekko ziemią i podlewamy. A pamiętajmy o przestrzeganiu instrukcji producenta – bo przenawożenie roślin to jak przesolona zupa, której nikt nie zje.

