Kino, dobry film i oczywiście popcorn! Ta smaczna przekąska króluje na projekcjach filmowych, domowych seansach i imprezach ze znajomymi – i ma za sobą zaskakująco bogatą historię.
Skąd się wziął popcorn?
Historia popcornu jest starsza, niż mogłoby się wydawać. Popcorn znany był już tysiące lat temu – rdzenni mieszkańcy Ameryki, w tym Aztekowie, którzy uprawiali kukurydzę, traktowali go nie tylko jako przysmak, ale też jako element ozdób i biżuterii. Archeolodzy znaleźli ślady prażenia kukurydzy w Peru, datowane nawet na 3600 lat p.n.e. Na początku XIII w. popcorn dotarł do Indian z Ameryki Północnej, którzy również robili z niego ozdoby. Do Europy sprowadzili go żeglarze wracający zza oceanu w XVI w.
Największy przełom w popularności popcornu nastąpił jednak pod koniec XIX wieku, kiedy do użytkowania trafiła pierwsza maszyna do robienia prażonej kukurydzy. Skonstruował ją cukiernik Charles Cretors z Chicago w 1885 roku. Wynalazek Cretorsa był zasilany przez niewielki silnik parowy – kuleczki kukurydzy podgrzewano w mieszance masła i smalcu. Maszyna Cretorsa została zaprezentowana szerszej publiczności na światowych targach w Illinois w 1893 roku, gdzie producent twierdził, że to rewolucyjny produkt wytwarzany specjalną, opatentowaną metodą. Tej metody co prawda nie udało się utrzymać w tajemnicy, ale firma The C. Cretors & Company do dzisiaj należy do czołowych producentów prażonej kukurydzy na świecie.
Dziesięć lat po wynalazku Cretorsa, w 1895 r., odbyła się pierwsza projekcja filmowa – możliwa dzięki kinematografowi braci Lumière. Historia popcornu jest więc prawie tak długa jak historia kina, co chyba nikogo nie dziwi. Popcorn szybko stał się nieodłącznym elementem każdej wizyty w kinie. Przed każdą salą kinową można było kupić smaczną, soloną lub słodką prażoną kukurydzę za kilka centów za torebkę. Można śmiało powiedzieć, że popcorn stał się symbolem kinowego rytuału szybciej, niż ktokolwiek by się spodziewał.

Jak powstaje popcorn?
Każdy wie, że ziarenka kukurydzy pękają pod wpływem temperatury – ale skąd bierze się ten efektowny huk? W środku każdego ziarenka kryje się miękkie bielmo z mikroskopijnymi cząsteczkami wody. Podczas prażenia woda zamienia się w parę wodną, rozsadzając ziarenko i wyrzucając bielmo na zewnątrz – i właśnie w ten sposób otrzymujemy popcorn. To trochę jak miniaturowa eksplozja w garnku, całkowicie jadalna i wyjątkowo aromatyczna.
Nie z każdej odmiany kukurydzy można zrobić popcorn – do tego celu służy specjalna odmiana, czyli tzw. kukurydza pękająca, pochodząca z Meksyku. W zależności od rodzaju ziarna kukurydzy, popcorn może mieć różne kształty – najczęściej jest to motylek lub grzybek. Ten drugi jest twardszy i częściej trafia do kin, bo lepiej znosi polewanie karmelem czy masłem. Najlepszymi odmianami na prażoną kukurydzę są Płomyk oraz Dobosz.
Ciekawostka!
Podczas II wojny światowej ilość spożywanego popcornu wzrosła trzykrotnie. Wszystko to za sprawą cukru, który trafiał głównie do żołnierzy – w sklepach po prostu go brakowało. Zamiast słodyczy ludzie sięgali więc po popcorn jako codzienną przekąskę. To właśnie w czasach Wielkiego Kryzysu i wojennej zawieruchy popularną przekąską stał się popcorn w kinach – był tani, syty i łatwy do sprzedawania na ulicy czy przy wejściu do sali kinowej.
Gdzie wziął popcorn swój dzisiejszy kształt – w kinie i w domu
Przez dekady popcorn był kojarzony niemal wyłącznie z kinami. Właściciele kin początkowo wręcz go zakazywali – bali się, że chrupanie będzie przeszkadzać podczas seansu. Zmienili zdanie dopiero wtedy, gdy zobaczyli, ile zarabiają uliczni sprzedawcy ustawiający swoje maszyny przed kinowymi wejściami. Dziś trudno sobie wyobrazić seans bez tej przekąski – popcorn stał się nieodłącznym elementem kinowego wieczoru równie mocno, co przyciemnione światła i zwiastuny filmów.
Popularność popcornu z biegiem lat przeniosła się też z kin do domów. Kluczowym momentem było pojawienie się popcornu do mikrofalówki – małego, niepozornego wynalazku, który sprawił, że każdy mógł w ciągu kilku minut prażyć kukurydzę we własnej kuchni. Wystarczy wrzucić torebkę do mikrofalówki, poczekać, aż cichną strzały pękających ziaren, i gotowe – domowy popcorn bez maszyny, bez oleju na całej kuchni i bez nerwów. To właśnie między innymi dzięki mikrofalówce popcorn stał się przekąską zarówno na kinie i w domu, serwowaną równie chętnie na kanapie w piżamie, co w fotelach kinowych.
Dziś popcorn jest niskokaloryczny w swojej bazowej postaci – garść prażonych ziaren kukurydzy to naprawdę niewiele kalorii w porównaniu do chipsów czy batonów. Jest też bogaty w błonnik, który sprawia, że dłużej czujemy się syci. Oczywiście, gdy dorzucimy do tego karmel, masło czy serowy proszek w ilościach hurtowych, obraz kaloryczny się zmienia – ale w wersji podstawowej popcorn jest jednym z bardziej niskokalorycznych i przyjaznych dla brzucha snacków na rynku. To jeden z powodów, dla których robi popcorn niemal każdy – od małych dzieci po osoby dbające o linię. Ziarenko kukurydzy zamienia się w puszystą, chrupiącą kulkę, która smakuje świetnie i nie waży na sumieniu tak mocno jak niejedna inna przekąska kinowa.

