Choć złota polska jesień jeszcze czasem błyśnie jak nowo wypolerowany grosik, to wszyscy wiemy, że zima już się czai za rogiem jak kot przed spiżarnią. Pierwsze przymrozki zaatakowały, w Zakopanem śnieg już się rozgościł, a my wyciągamy z szafy koce grubsze niż zimowe futro niedźwiedzia. Drzewa powoli tracą swoją leafzurę (przepraszam za ten żart!), a mogłoby się wydawać, że jedyne kwitnące rośliny to chryzantemy - te wierne strażniczki jesiennych ogrodów. Ale! Mam dla Was dobrą wiadomość - jest całkiem sporo kwiatów, które właśnie teraz pokazują, na co je stać. Dziś przedstawię Wam prawdziwych twardzieli świata roślin - niecierpki z serii SunPatiens®, które w ogrodniczym slangu nazywane są niecierpkami na słońce i deszcz (brzmi jak tytuł przeboju disco polo, prawda?).

Niecierpek Sunpatiens - historia jak z filmu science fiction
Niecierpek Sunpatiens to dziecko japońskiej hodowli Sakata - można powiedzieć, że to taki kwiatowy samuraj. Prace nad tą grupą roślin rozpoczęły się w latach 90-tych ubiegłego wieku, kiedy to większość z nas jeszcze marzyła o pierwszym Tamagotchi. Co ciekawe, historia tych kwiatów to klasyczny przypadek "próbowaliśmy zrobić X, a wyszło nam Y, ale Y jest jeszcze lepsze!". Hodowcy, zaniepokojeni doniesieniami o ocieplającym się klimacie i kwiatach, które bladły w słońcu jak programiści na plaży, postanowili stworzyć coś wyjątkowego - rośliny odporne na upały, niewymagające i kwitnące od wiosny do jesieni.
I tak narodził się SunPatiens® - można powiedzieć, że to taki Superman wśród kwiatów. Okazało się, że ma więcej supermocy niż początkowo planowano! Nie dość, że znosi upały jak wielbłąd pustynny, to jeszcze rośnie jak szalony i kwitnie, jakby jutro miało nie nadejść. A wiecie, co jest najbardziej imponujące? Te rośliny potrafią wchłaniać składniki odżywcze osiem razy lepiej niż inne kwiaty - to jak mieć w ogrodzie ośmiu głodnych nastolatków w jednym! W czasie upałów SunPatiens traci mniej wody niż inne rośliny (proces transpiracji - czyli gdy roślina "poci się" przez liście). A w 2012 roku naukowcy z Uniwersytetu Okayama odkryli, że te kwiatki potrafią oczyszczać wodę równie skutecznie jak trzcina - czyli mamy nie tylko pięknego, ale i ekologicznego superbohatera!
Jak już widzicie, niecierpki Sunpatiens mają więcej zalet niż przeciętny kandydat w CV. Zachwycają kolorami i są tak wszechstronne, że mogłyby prowadzić warsztaty z multitaskingu. A jak to wygląda w praktyce? Po kilku sezonach spędzonych z tymi kwiatowymi celebrytami, chętnie podzielę się moimi spostrzeżeniami.
Najpierw ważne ostrzeżenie: nie dajcie się ponieść wiosennemu szaleństwu zakupowemu zbyt wcześnie! Te niecierpki to takie cieplarniane księżniczki - wychowane w przytulnych szklarniach, mogą dostać szoku kulturowego przy pierwszym kontakcie z polską wiosną. Jasne, jeśli macie w domu miejsce na kwiatowe spa i nie przeszkadza Wam bieganie z doniczkami jak z gorącymi ziemniakami, śmiało kupujcie wcześniej. Ale jeśli, jak ja, stawiacie na łatwą uprawę bez zbędnej gimnastyki, poczekajcie z zakupem do czasu po "zimnej Zośce" (to taka pogodowa marudka w połowie maja). A jeśli koniecznie chcecie je mieć wcześniej, zostańcie pogodowymi stalkerami - śledźcie prognozę jak serial na Netflixie!

Niecierpek Sunpatiens - rodzina w trzech odsłonach
Gdy już miną wiosenne pogodowe huśtawki nastrojów, możecie znaleźć miejsce dla swoich słonecznych podopiecznych i od razu cieszyć się efektem - sprzedawane rośliny są już zazwyczaj tak rozrośnięte i ukwiecone, jakby właśnie wróciły z wakacji all-inclusive. Do gruntu najlepiej nadaje się seria Vigorous (czyt. "osiłek wśród niecierpków") - to taki natural born killer rabat i klombów, idealny do ogrodów, parków i miejskich przestrzeni.
Seria Spreading to taka "zwisająca" gałąź rodziny - idealna dla tych, którzy lubią, gdy ich balkony wyglądają jak wiszące ogrody Semiramidy. A Compact? To taki miniaturowy model - rośnie wolniej, ale nadrabia towarzyskością - świetnie dogaduje się z innymi roślinami w kompozycjach. Te kwiatki są jak kameleon - odnajdą się wszędzie: w słońcu, w cieniu, przy ruchliwej ulicy (tak, nawet tam gdzie spaliny są gęstsze niż poranna mgła!), pod drzewami czy w skrzynkach balkonowych. Niecierpki z serii Compact to prawdziwi miejski surviwalowcy - często można je spotkać na rondach i skwerach, gdzie dzielnie znoszą smog i miejski zgiełk lepiej niż niejeden mieszkaniec!
Niecierpek Sunpatiens, czyli mistrz survivalu w ogrodzie
Niecierpki to rośliny, które zniosą więcej niż przeciętna teściowa na rodzinnym obiedzie. W moim ogrodzie dostały miejsce, które można by nazwać "Testem Przetrwania". Zdobią wjazd do centrum ogrodu, gdzie od maja muszą się mierzyć z pełnym słońcem (jakby były na plaży bez parasola), ulewami (prywatny prysznic), spalinami (darmowa sauna), suszą i glebą tak kiepską, że nawet chwasty się jej boją. Wyobraźcie sobie - rosną w mieszaninie kamieni i żużlu pozostałego po budowie ulicy, czyli w czymś, co przypomina bardziej krajobraz księżycowy niż ogródek. Ale te zielone wojowniczki? Zachowują się, jakby były na wakacjach all-inclusive!
Moje niecierpki kompletnie olały (przepraszam za kolokwializm) te niekorzystne warunki - palące słońce, ulewy, a teraz zimne noce. To trochę jak te osoby, które chodzą zimą w krótkich rękawkach i twierdzą, że im nie zimno! Oczywiście, jako odpowiedzialna ogrodniczka, nie zapomniałam o nawożeniu - potraktowałam je plantonem K, choć przyznaję, że moja regularność w nawożeniu przypominała bardziej sporadyczne przypominanie sobie o urodzinach dalszej rodziny.

Niecierpki - twardziele w kwiatowej postaci
W donicach moje niecierpki też robią show godny Broadway'u. Kiedyś jeden okaz całkowicie zwiędnął w upał - wyglądał jak ja przed poranną kawą. Ale po podlaniu? 15 minut i hop! - stał wyprostowany jak na wojskowej paradzie. Inne rośliny balkonowe w takiej sytuacji zazwyczaj żegnają się z życiem z dramatyzmem godnym opery mydlanej. Przez cały sezon żaden szkodnik ani choroba nie odważyły się nawet spojrzeć w ich stronę - najwyraźniej niecierpki mają reputację nie do ruszenia w świecie ogrodowych szkodników!
Te rośliny mają system korzeniowy jak podziemna autostrada, co tłumaczy ich niesamowitą odporność. Rozrastają się do rozmiarów, które zawstydziłyby niejednego dyniowego giganta - niektóre odmiany osiągają 50-70 cm szerokości! To oznacza, że potrzebujemy mniej roślin na metr kwadratowy, czyli mniej pracy i więcej pieniędzy w portfelu na lody (albo kolejne rośliny, bądźmy szczerzy).
Z eksperymentu niecierpki przerodziły się w stałych rezydentów mojego ogrodu i balkonu - jak ten kumpel, który wpadł na kawę i został na kolację. A patrząc na ich karierę w USA, Wielkiej Brytanii i zachodniej Europie, można powiedzieć, że robią światową turnee. W Polsce też już podbiły serca ogrodników - zdobią ogrody Pałacu Prezydenckiego (tak, nawet VIP-y je doceniły!) i coraz więcej miast. Wygląda na to, że Sunpatiens to nie chwilowa moda, a prawdziwa ogrodnicza rewolucja!

