Kupując warzywa i owoce, każdy z nas chciałby, aby były one naprawdę zdrowe. Najlepiej żeby pochodziły z ekologicznych upraw, gdzie do zwalczania szkodników nie stosuje się chemicznych środków ochrony. Brzmi jak marzenie? Wcale nie musi nim być – biologiczna ochrona roślin to realna alternatywa, która działa.
Niestety zazwyczaj na każdej większej plantacji warzyw występują jakieś szkodniki. Najczęściej są to mszyce – i są one wyjątkowo nieznośne w uprawie ogórka. Słoneczna i ciepła pogoda sprzyja ich błyskawicznemu rozmnażaniu. Najbardziej niebezpieczna jest mszyca ogórkowa w początkowej fazie wzrostu rośliny. Stadium szkodliwym są zarówno osobniki dorosłe, jak i larwy, które żerując, wysysają soki z liści i pąków kwiatowych, a w późniejszym okresie również z zawiązków owoców. Wzrost silnie zasiedlonych roślin zostaje zahamowany. Poza tym że mszyce niszczą rośliny fizycznie, są też nosicielami różnych chorób wirusowych – jak np. wirus mozaiki ogórka (CMV). Na dużych plantacjach czy w uprawie ogórka szklarniowego z pewnością pomocne będą naturalne preparaty zawierające żywe pożyteczne owady do biologicznego zwalczania szkodników.

1. Mszycarz szklarniowy (Aphidius Colemani)
Mszycarz szklarniowy to pasożytnicza błonkówka, która poluje na kilkadziesiąt gatunków mszyc – między innymi na mszycę kruszynowo-ogórkową, mszycę brzoskwiniową i mszycę złocieniową. Można go traktować jak precyzyjnie naprowadzaną rakietę: sam szuka celu, sam go neutralizuje.
Jest wykorzystywany do ograniczania populacji mszyc pod osłonami na wszystkich gatunkach uprawnych. Pierwsze efekty działania mszycarza widać już po około 2 tygodniach. Dorosłe samice składają jaja wewnątrz ciała mszyc, co powoduje przekształcenie się mszyc w szare, twarde i skórzaste mumie. Dorosłe owady wylatują przez okrągły otwór w tylnej części ofiary. Proponowanym preparatem z mszycarzem jest APHIPAR, który zawiera mumie mszyc zmieszane z trocinami. Należy rozprowadzić produkt na matach z wełny skalnej lub w pudełkach Dibox i pozostawić na kilka dni. Preparat stosować w początkowych stadiach ataku mszyc. Temperatura w szklarni nie może przekraczać 30°C. Temperatura przechowywania nie powinna przekraczać 8–10°C, bez dostępu do światła.
2. Pryszczarek mszycojad
Pryszczarek mszycojad to muchówka, która jest aktywna nocą – prawdziwy nocny łowca. Wabi go zapach spadzi wydalanej przez mszyce. Składa jaja w koloniach mszyc, gdzie larwy paraliżują ofiary i wysysają ich wnętrze. Widocznym efektem są zwisające z liści mszyce, które wysychają i stają się czarne lub brązowe – trochę makabryczne, ale skuteczne.
Butelkę preparatu Aphidend otwieramy w szklarni, po czym umieszczamy na podłożu lub wieszamy pomiędzy roślinami. Przed zastosowaniem preparatu upewniamy się, czy w miejscu gdzie będzie znajdować się butelka, nie ma mrówek. Nie wysypujemy zawartości. Większą skuteczność otrzymuje się w warunkach wysokiej wilgotności. Pryszczarek zaczyna składać jaja, gdy temperatura w nocy przekracza 12°C. Opakowanie z pryszczarkiem przechowujemy w temp. 10–15 stopni Celsjusza.

3. Złotook pospolity
Złotook to drapieżny owad oczyszczający uprawy ze szkodników – i robi to z imponującą skutecznością. Zjada mszyce (w ciągu dwóch tygodni jedna larwa potrafi zjeść aż 450 mszyc!), czerwce, miodówki, przędziorki i larwy zwójek. Dorosłe złotooki odżywiają się także pyłkiem roślin – stają się po nim płodniejsze i dłużej żyją. Preparat który zawiera larwy złotooka to CHRYSOPA. Produkt trzeba nałożyć na zaatakowane liście – można aplikować także na blok wełny skalnej lub do pudełek Dibox. Przy silnym zarażeniu należy stosować go w miejscu, gdzie występuje największe skupisko mszyc.
Dlaczego warto postawić na biologiczną ochronę roślin?
Biologiczna ochrona roślin to coś więcej niż modny trend – to powrót do logiki, którą natura stosuje od milionów lat. Zamiast sięgać po chemię, która zabija wszystko bez wyjątku (łącznie z pożytecznymi owadami i mikroorganizmami glebowymi), wpuszczamy do szklarni lub na pole naturalnych wrogów szkodników. To trochę jak zatrudnienie ochroniarzy, którzy znają się na robocie i nie niszczą całego lokalu przy okazji. Efekt? Mszyce znikają, a rośliny rosną w środowisku wolnym od syntetycznych pestycydów. Dla upraw warzywnych, zwłaszcza tych prowadzonych pod osłonami, to rozwiązanie często okazuje się skuteczniejsze niż jakikolwiek oprysk – bo pożyteczne owady potrafią dotrzeć tam, gdzie dysza opryskiwacza już nie sięga. Co więcej, szkodniki nie wykształcają odporności na naturalnych drapieżców tak, jak robią to w stosunku do chemicznych preparatów.
Jak wprowadzić pożyteczne owady do swojej uprawy?
Zanim sięgniesz po którykolwiek z preparatów biologicznych, warto zapamiętać kilka zasad, które znacząco zwiększają skuteczność takiej metody. Po pierwsze – działaj szybko. Pożyteczne owady najlepiej sprawdzają się jako prewencja lub reakcja na pierwsze, niewielkie ogniska mszyc. Gdy kolonia jest już ogromna i rozlazła się po całej szklarni, biologiczne wsparcie może nadejść za późno. Po drugie – zadbaj o odpowiednie warunki. Każdy z opisanych powyżej organizmów ma swoje preferencje temperaturowe i wilgotnościowe, których nie warto ignorować. To trochę jak z dobrym pracownikiem: daj mu właściwe warunki, a odwdzięczy się efektami. Po trzecie – zrezygnuj z chemicznych insektycydów w tym samym czasie. To oczywiste, ale warto to podkreślić: jeśli jedną ręką wypuszczasz mszycarzą, a drugą pryskasz chemią, efekt będzie zerowy. Biologiczna ochrona to system, który wymaga konsekwencji. Stosowana regularnie, staje się jednym z filarów uprawy ekologicznej – bezpiecznej zarówno dla roślin, jak i dla ludzi, którzy je potem zjadają.
Ważne!
Pamiętajmy – jesteśmy tym, co jemy! Dlatego tak ważne jest, aby produkty roślinne, którymi się odżywiamy, pochodziły z upraw, gdzie nie stosuje się chemicznej ochrony, tylko ekologiczne, alternatywne zwalczanie szkodników. Gospodarstwa, które stawiają na biologiczną ochronę, nie zanieczyszczają środowiska, a przede wszystkim chronią glebę i wodę. Taka produkcja jest droższa – ale czy na zdrowiu naprawdę warto oszczędzać?

