Sklep ogrodniczy online • Sadzonki • Nasiona ☀️ Plumeria.pl
Koszyk
Zamknij
Kontynuuj zakupy ZAMAWIAM
suma: 0,00 zł
Ulubione produkty
Lista ulubionych jest pusta.

Wybierz coś dla siebie z naszej aktualnej oferty lub zaloguj się, aby przywrócić dodane produkty do listy z poprzedniej sesji.

Szukaj
Wszystkie kategorie

Jak bez chemii zwalczać mszyce w uprawie ogórka?

BLOG - Treści tylko dla maniaków roślin

Kupując warzywa i owoce, każdy z nas chciałby, aby były one naprawdę zdrowe. Najlepiej żeby pochodziły z ekologicznych upraw, gdzie do zwalczania szkodników nie stosuje się chemicznych środków ochrony. Brzmi jak marzenie? Wcale nie musi nim być – biologiczna ochrona roślin to realna alternatywa, która działa.

Niestety zazwyczaj na każdej większej plantacji warzyw występują jakieś szkodniki. Najczęściej są to mszyce – i są one wyjątkowo nieznośne w uprawie ogórka. Słoneczna i ciepła pogoda sprzyja ich błyskawicznemu rozmnażaniu. Najbardziej niebezpieczna jest mszyca ogórkowa w początkowej fazie wzrostu rośliny. Stadium szkodliwym są zarówno osobniki dorosłe, jak i larwy, które żerując, wysysają soki z liści i pąków kwiatowych, a w późniejszym okresie również z zawiązków owoców. Wzrost silnie zasiedlonych roślin zostaje zahamowany. Poza tym że mszyce niszczą rośliny fizycznie, są też nosicielami różnych chorób wirusowych – jak np. wirus mozaiki ogórka (CMV). Na dużych plantacjach czy w uprawie ogórka szklarniowego z pewnością pomocne będą naturalne preparaty zawierające żywe pożyteczne owady do biologicznego zwalczania szkodników.

Mszyce na liściu ogórka

1. Mszycarz szklarniowy (Aphidius Colemani)

Mszycarz szklarniowy to pasożytnicza błonkówka, która poluje na kilkadziesiąt gatunków mszyc – między innymi na mszycę kruszynowo-ogórkową, mszycę brzoskwiniową i mszycę złocieniową. Można go traktować jak precyzyjnie naprowadzaną rakietę: sam szuka celu, sam go neutralizuje.

Jest wykorzystywany do ograniczania populacji mszyc pod osłonami na wszystkich gatunkach uprawnych. Pierwsze efekty działania mszycarza widać już po około 2 tygodniach. Dorosłe samice składają jaja wewnątrz ciała mszyc, co powoduje przekształcenie się mszyc w szare, twarde i skórzaste mumie. Dorosłe owady wylatują przez okrągły otwór w tylnej części ofiary. Proponowanym preparatem z mszycarzem jest APHIPAR, który zawiera mumie mszyc zmieszane z trocinami. Należy rozprowadzić produkt na matach z wełny skalnej lub w pudełkach Dibox i pozostawić na kilka dni. Preparat stosować w początkowych stadiach ataku mszyc. Temperatura w szklarni nie może przekraczać 30°C. Temperatura przechowywania nie powinna przekraczać 8–10°C, bez dostępu do światła.

2. Pryszczarek mszycojad

Pryszczarek mszycojad to muchówka, która jest aktywna nocą – prawdziwy nocny łowca. Wabi go zapach spadzi wydalanej przez mszyce. Składa jaja w koloniach mszyc, gdzie larwy paraliżują ofiary i wysysają ich wnętrze. Widocznym efektem są zwisające z liści mszyce, które wysychają i stają się czarne lub brązowe – trochę makabryczne, ale skuteczne.

Butelkę preparatu Aphidend otwieramy w szklarni, po czym umieszczamy na podłożu lub wieszamy pomiędzy roślinami. Przed zastosowaniem preparatu upewniamy się, czy w miejscu gdzie będzie znajdować się butelka, nie ma mrówek. Nie wysypujemy zawartości. Większą skuteczność otrzymuje się w warunkach wysokiej wilgotności. Pryszczarek zaczyna składać jaja, gdy temperatura w nocy przekracza 12°C. Opakowanie z pryszczarkiem przechowujemy w temp. 10–15 stopni Celsjusza.

Złotook poluje na mszyce

3. Złotook pospolity

Złotook to drapieżny owad oczyszczający uprawy ze szkodników – i robi to z imponującą skutecznością. Zjada mszyce (w ciągu dwóch tygodni jedna larwa potrafi zjeść aż 450 mszyc!), czerwce, miodówki, przędziorki i larwy zwójek. Dorosłe złotooki odżywiają się także pyłkiem roślin – stają się po nim płodniejsze i dłużej żyją. Preparat który zawiera larwy złotooka to CHRYSOPA. Produkt trzeba nałożyć na zaatakowane liście – można aplikować także na blok wełny skalnej lub do pudełek Dibox. Przy silnym zarażeniu należy stosować go w miejscu, gdzie występuje największe skupisko mszyc.

Dlaczego warto postawić na biologiczną ochronę roślin?

Biologiczna ochrona roślin to coś więcej niż modny trend – to powrót do logiki, którą natura stosuje od milionów lat. Zamiast sięgać po chemię, która zabija wszystko bez wyjątku (łącznie z pożytecznymi owadami i mikroorganizmami glebowymi), wpuszczamy do szklarni lub na pole naturalnych wrogów szkodników. To trochę jak zatrudnienie ochroniarzy, którzy znają się na robocie i nie niszczą całego lokalu przy okazji. Efekt? Mszyce znikają, a rośliny rosną w środowisku wolnym od syntetycznych pestycydów. Dla upraw warzywnych, zwłaszcza tych prowadzonych pod osłonami, to rozwiązanie często okazuje się skuteczniejsze niż jakikolwiek oprysk – bo pożyteczne owady potrafią dotrzeć tam, gdzie dysza opryskiwacza już nie sięga. Co więcej, szkodniki nie wykształcają odporności na naturalnych drapieżców tak, jak robią to w stosunku do chemicznych preparatów.

Jak wprowadzić pożyteczne owady do swojej uprawy?

Zanim sięgniesz po którykolwiek z preparatów biologicznych, warto zapamiętać kilka zasad, które znacząco zwiększają skuteczność takiej metody. Po pierwsze – działaj szybko. Pożyteczne owady najlepiej sprawdzają się jako prewencja lub reakcja na pierwsze, niewielkie ogniska mszyc. Gdy kolonia jest już ogromna i rozlazła się po całej szklarni, biologiczne wsparcie może nadejść za późno. Po drugie – zadbaj o odpowiednie warunki. Każdy z opisanych powyżej organizmów ma swoje preferencje temperaturowe i wilgotnościowe, których nie warto ignorować. To trochę jak z dobrym pracownikiem: daj mu właściwe warunki, a odwdzięczy się efektami. Po trzecie – zrezygnuj z chemicznych insektycydów w tym samym czasie. To oczywiste, ale warto to podkreślić: jeśli jedną ręką wypuszczasz mszycarzą, a drugą pryskasz chemią, efekt będzie zerowy. Biologiczna ochrona to system, który wymaga konsekwencji. Stosowana regularnie, staje się jednym z filarów uprawy ekologicznej – bezpiecznej zarówno dla roślin, jak i dla ludzi, którzy je potem zjadają.

Ważne!

Pamiętajmy – jesteśmy tym, co jemy! Dlatego tak ważne jest, aby produkty roślinne, którymi się odżywiamy, pochodziły z upraw, gdzie nie stosuje się chemicznej ochrony, tylko ekologiczne, alternatywne zwalczanie szkodników. Gospodarstwa, które stawiają na biologiczną ochronę, nie zanieczyszczają środowiska, a przede wszystkim chronią glebę i wodę. Taka produkcja jest droższa – ale czy na zdrowiu naprawdę warto oszczędzać?

[product category_id="67" slider="true" order="random"]
Holder do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl